x
Newsy
- 07.04.2024
- Nowa porcja questów czeka na śmiałków! -> Questy
- 06.04.2024
- Aktualizacja kwietniowa weszła w życie! Więcej szczegółów pod linkiem-> Aktualizacja kwietniowa
- 07.03.2024
- Wszystkie Panie zapraszamy do wzięcia udziału w Loterii z Okazji Dnia Kobiet! -> Loteria z okazji Dnia Kobiet
- 04.02.2024
- Postacią Miesiąca został Tauro
- 31.01.2024
- Dzienniki umiejętności zostały sprawdzone
Fabuła
- Aktualności fabularne
- > Świeża porcja nowości z Lwiej Krainy
- Przewrót na Lwiej Ziemi
- > Khalie przejęła władzę na Lwiej Ziemi po wypędzeniu dotychczasowych władców.
- Gniew Przodków
- > Po krainie przetoczyły się nieszczęścia i choroby. Mówi się, że to Przodkowie postanowili uprzykrzyć życie żyjącym, ale kto wie czy starzy szamani mają rację. Może po prostu przebywanie w niebezpiecznych terenach ma swoje konsekwencje.
- Epidemia w dżungli
- > Chodzą słuchy, że choroba w Dżungli przybiera na sile. Napotyka się tam wielu chorych, którzy wykazują agresję wobec nieznajomych.
- Szkarłatne Grzywy
- > Ragir odnowił dawne stado. Szkarłatni powrócili na zajmowane niegdyś ziemie.
Poszukiwania
Stada
Lwia Ziemia przywódcy: Khalie, Ushindi
Pazury Północy przywódca: Umahiri
Szkarłatne Grzywy przywódca: Ragir, Sigrun
Pagórek przyjaźni
- Uran
- Posty: 94
- Gatunek: Mandryl
- Płeć: Samica
- Data urodzenia: 25 kwie 2015
- Specjalizacja: Medyk poziom 1
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 15
- Zręczność: 55
- Percepcja: 55
- Kontakt:
Re: Pagórek przyjaźni
Kamień z serca zleciał. Znalazła się Chloris, ale drugiego słodziaka brak. Uran od razu wzięła fenka na dłonie i przytuliła mocno aczkolwiek nie aż tak, by krzywdę wyrządzić. Przytulas nastawiony na dużą dawkę emocjonalności.
- Martwiłam się. Zaczęłam myśleć, że coś was zjadło. - podrapała opuszkiem palca słodziuchną Chloris za uszkiem i pod bródką, a potem odstawiła ją na ziemię. Nie ma co za bardzo jej rozpieszczać.
- Kapitan to kot, a koty chodzą własnymi ścieżkami. Nic mu się nie będzie, wszystkie koty tak mają - martwiła się o kotka, ale nie chciała okazywać tego przed małą. Padło pytanie o grubego hipopotama, z odpowiedzią nie wywołującą zmartwienia będzie znacznie trudniej. Czego się nie robi dla tak słodkich zwierząt.
- Hiper powiedział, że musi zrezygnować ze szkolenia. Jest hipopotamem i nie może przebywać zbyt długo na lądzie. Słońce wysusza jego skórę. - powiedziała pierwsze co przyszło jej na myśl o hipopotamach i obarczyła Chloris spojrzeniem pełnym zachwytu.
- Jestem z ciebie dumna. - wzięła tykwę i przejrzała jej zawartość. Jest tu sporo ziółek. - Zasługujesz na nagrodę, obie na nią zasługujemy. - Wyciągnęła dwie małe skóry i położyła przed fenkiem. Mówiła, że jest rzemieślnikiem, więc ma okazję do rozwinięcia umiejętności i stworzenia czegoś nowego.
- Zrób nam po sakiewce, a ja opatrzę rany, Krona. - chciała zakończyć wątek z rannym orłem nawiedzonym przez duchy i ruszyć w dalszą podróż, z Kapitanem czy bez niego. Ryk lwa działa motywujące do wcielenia planu w życie. Delikatnie złapała dłonią za skrzydło i drugą wyjęła z tykwy owoc marula. Zacisnęła pięść i wycisnęła sok prosto na skaleczenie Krona. Zjadła z uśmiechem na twarzy to, co zostało z owocu po wyciśnięciu całego soku, a potem wypluła pestkę. Kiwnęła głową na zakończenie "leczenia". Co do lwów. Najpierw przeraziła ją obecność drapieżników, ale skoro nie zjedli Chloris wcześniej to nie ma się czym martwić. Uśmiechnęła się przyjaźnie do obu.
- Tak, wybaczcie za moich uczniów. Ja ich posłałam do lasu nie zdając sobie sprawy, że tamtejsze tereny należą do lwiego stada. - wzięła większość winy na siebie. Mała szansa, że lwy zrobią z tej sytuacji tragedię. Przecież to w słusznym celu.
+1 tykwa,
+2 geranium,
+2 miód,
+2 przepękla,
+2 marula,
-1 marula,
-2 małe skóry,
- Martwiłam się. Zaczęłam myśleć, że coś was zjadło. - podrapała opuszkiem palca słodziuchną Chloris za uszkiem i pod bródką, a potem odstawiła ją na ziemię. Nie ma co za bardzo jej rozpieszczać.
- Kapitan to kot, a koty chodzą własnymi ścieżkami. Nic mu się nie będzie, wszystkie koty tak mają - martwiła się o kotka, ale nie chciała okazywać tego przed małą. Padło pytanie o grubego hipopotama, z odpowiedzią nie wywołującą zmartwienia będzie znacznie trudniej. Czego się nie robi dla tak słodkich zwierząt.
- Hiper powiedział, że musi zrezygnować ze szkolenia. Jest hipopotamem i nie może przebywać zbyt długo na lądzie. Słońce wysusza jego skórę. - powiedziała pierwsze co przyszło jej na myśl o hipopotamach i obarczyła Chloris spojrzeniem pełnym zachwytu.
- Jestem z ciebie dumna. - wzięła tykwę i przejrzała jej zawartość. Jest tu sporo ziółek. - Zasługujesz na nagrodę, obie na nią zasługujemy. - Wyciągnęła dwie małe skóry i położyła przed fenkiem. Mówiła, że jest rzemieślnikiem, więc ma okazję do rozwinięcia umiejętności i stworzenia czegoś nowego.
- Zrób nam po sakiewce, a ja opatrzę rany, Krona. - chciała zakończyć wątek z rannym orłem nawiedzonym przez duchy i ruszyć w dalszą podróż, z Kapitanem czy bez niego. Ryk lwa działa motywujące do wcielenia planu w życie. Delikatnie złapała dłonią za skrzydło i drugą wyjęła z tykwy owoc marula. Zacisnęła pięść i wycisnęła sok prosto na skaleczenie Krona. Zjadła z uśmiechem na twarzy to, co zostało z owocu po wyciśnięciu całego soku, a potem wypluła pestkę. Kiwnęła głową na zakończenie "leczenia". Co do lwów. Najpierw przeraziła ją obecność drapieżników, ale skoro nie zjedli Chloris wcześniej to nie ma się czym martwić. Uśmiechnęła się przyjaźnie do obu.
- Tak, wybaczcie za moich uczniów. Ja ich posłałam do lasu nie zdając sobie sprawy, że tamtejsze tereny należą do lwiego stada. - wzięła większość winy na siebie. Mała szansa, że lwy zrobią z tej sytuacji tragedię. Przecież to w słusznym celu.
+1 tykwa,
+2 geranium,
+2 miód,
+2 przepękla,
+2 marula,
-1 marula,
-2 małe skóry,
- Chloris
- Posty: 67
- Gatunek: Fenek
- Płeć: Samica
- Data urodzenia: 16 cze 2016
- Specjalizacja: Rzemieślnik poziom 2
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 15
- Zręczność: 35
- Percepcja: 35
- Kontakt:
Okej, na pewno wróci.-Dodała sobie otuchy, w końcu Uran ma raczej racje. Po co by kłamała? Nagle w jednej chwili prawie zawału dostała kiedy Uran ją podniosła, tak to jest jak się jest takim strachajłem. Później się jednak okazało, że to dość przyjemne. Zamknęła oczy z zadowolenia. Tak miło. Jak usłyszała o Hiperze to trochę posmutniała.
-Szkoda... ale to chyba lepiej niż żeby mu się coś stało.-Powiedziała nie świadoma niczego, w końcu nie zna się na hipopotamach. Uśmiechnęła się przyjaźnie słysząc już drugą pochwałę. Może sobie poradzi mieszkając tylko z Uran? Będzie jej pomocnikiem jako medyk i będzie robiła im rzeczy.
Nagle dostała dwie skóry. Spojrzała na nie zastanawiając się, ale szybko dostała wyjaśnienie. Kiwnęła głową i usiadła przy skórach. Najpierw wzięła jedną ze skór i zaczęła szukać w trawie jakiejś mocnej rośliny. Znalazła coś co przypominało mlecza i zerwała, po czym oderwała samą łodygę. Łodyga była na tyle giętka, że trudno ją było rozerwać. Na krańcu skóry zrobiła małe dziurki pazurem, przez które przewiązała łodygę. Było to dość stabilne. Potem jeszcze to poprawi jak znajdzie inne materiały. To samo zrobiła z drugą skórą. Po jakimś czasie dwie sakiewki były skończone. Jedną wzięła dla siebie, a drugą od razu podała Uran.
-Jeśli mogę wam jakoś wynagrodzić te najście..-Powiedziała do lwów. Może da się coś dla nich zrobić w ramach przeprosin. Jakąś rzecz wymajstrować, w końcu jest rzemieślnikiem. Albo coś innego, coś upolować.. chodź raczej nie będą zadowoleni z myszek.
+Sakiewka
(i jedna dla Uran)
-Szkoda... ale to chyba lepiej niż żeby mu się coś stało.-Powiedziała nie świadoma niczego, w końcu nie zna się na hipopotamach. Uśmiechnęła się przyjaźnie słysząc już drugą pochwałę. Może sobie poradzi mieszkając tylko z Uran? Będzie jej pomocnikiem jako medyk i będzie robiła im rzeczy.
Nagle dostała dwie skóry. Spojrzała na nie zastanawiając się, ale szybko dostała wyjaśnienie. Kiwnęła głową i usiadła przy skórach. Najpierw wzięła jedną ze skór i zaczęła szukać w trawie jakiejś mocnej rośliny. Znalazła coś co przypominało mlecza i zerwała, po czym oderwała samą łodygę. Łodyga była na tyle giętka, że trudno ją było rozerwać. Na krańcu skóry zrobiła małe dziurki pazurem, przez które przewiązała łodygę. Było to dość stabilne. Potem jeszcze to poprawi jak znajdzie inne materiały. To samo zrobiła z drugą skórą. Po jakimś czasie dwie sakiewki były skończone. Jedną wzięła dla siebie, a drugą od razu podała Uran.
-Jeśli mogę wam jakoś wynagrodzić te najście..-Powiedziała do lwów. Może da się coś dla nich zrobić w ramach przeprosin. Jakąś rzecz wymajstrować, w końcu jest rzemieślnikiem. Albo coś innego, coś upolować.. chodź raczej nie będą zadowoleni z myszek.
+Sakiewka
(i jedna dla Uran)
- Thanatos
- Posty: 513
- Gatunek: Lew
- Płeć: Samiec
- Data urodzenia: 15 paź 2015
- Waleczność: 70
- Zręczność: 50
- Percepcja: 34
- Kontakt:
Thanatos biegł za zwinnym liskiem nie patrząc czy Zafir idzie za nim, aż dotarł za nim na jakiś pagórek. Był tutaj też jakiś mandryl i orzeł.
Stanął i naprzeciw lisa i powiedział stanowczym tonem. - Dlaczego zbierasz zioła z naszych terenów?
Popatrzył po chwili też na orła, któremu ewidentnie coś się przydarzyło. - Co ci się stało?
Stanął i naprzeciw lisa i powiedział stanowczym tonem. - Dlaczego zbierasz zioła z naszych terenów?
Popatrzył po chwili też na orła, któremu ewidentnie coś się przydarzyło. - Co ci się stało?
- Chloris
- Posty: 67
- Gatunek: Fenek
- Płeć: Samica
- Data urodzenia: 16 cze 2016
- Specjalizacja: Rzemieślnik poziom 2
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 15
- Zręczność: 35
- Percepcja: 35
- Kontakt:
Gdy lew podniósł głos cofnęła się i skuliła.
-Jak mówiłam, potrzebowałyśmy ich do uleczenia tego tutaj.-Powiedziała trzęsąc się i wskazała na ptaka.
-Przepraszam, nie wiedziałam, że to kogoś tereny. Mogę jakoś to odpłacić, tylko nie wiem jak.-Powiedziała błagalnym tonem i spojrzała wielkimi oczkami na brązowego. Ostatnie o czym marzy to zostanie zjedzoną przez kogoś, a ten tu był straszny... chyba wolała tego żółtego... ale on zniknął gdzieś z tyłu. Chloris za to schowała się za Uran, która wydawała się odważniejsza. Może uda się jej jakoś ich przekonać... albo zostaną pożarte razem. Usiadła jej na ramieniu i patrzyła ciągle uważnie na lwy, żeby zdążyć uciec na wszelki wypadek..
-Właśnie.. co mu się stało?-Szepnęła do Uran. W końcu sama nie słyszała historii kto mu coś zrobił, a może sam się tak urządził? Wypadałoby poznać pacjenta.
-Jak mówiłam, potrzebowałyśmy ich do uleczenia tego tutaj.-Powiedziała trzęsąc się i wskazała na ptaka.
-Przepraszam, nie wiedziałam, że to kogoś tereny. Mogę jakoś to odpłacić, tylko nie wiem jak.-Powiedziała błagalnym tonem i spojrzała wielkimi oczkami na brązowego. Ostatnie o czym marzy to zostanie zjedzoną przez kogoś, a ten tu był straszny... chyba wolała tego żółtego... ale on zniknął gdzieś z tyłu. Chloris za to schowała się za Uran, która wydawała się odważniejsza. Może uda się jej jakoś ich przekonać... albo zostaną pożarte razem. Usiadła jej na ramieniu i patrzyła ciągle uważnie na lwy, żeby zdążyć uciec na wszelki wypadek..
-Właśnie.. co mu się stało?-Szepnęła do Uran. W końcu sama nie słyszała historii kto mu coś zrobił, a może sam się tak urządził? Wypadałoby poznać pacjenta.
- Uran
- Posty: 94
- Gatunek: Mandryl
- Płeć: Samica
- Data urodzenia: 25 kwie 2015
- Specjalizacja: Medyk poziom 1
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 15
- Zręczność: 55
- Percepcja: 55
- Kontakt:
Pogładziła palcem dziób Krona i wzięła sakiewkę od małej.
- Możesz lecieć. Unikaj mięsożerców następnym razem. - powiedziała i za moment wyparował lew, który wyglądałby jakby miał zjeść Chloris za zerwanie paru ziółek. Mała cofnęła i skuliła się, a potem schowała za Uran.
- Więcej zìół zjedzą roślinożercy, robaki i ptactwo niż ten mały fenek zebrał z waszego terenu. Ścigacie każdego ptaka za zabranie paru liści? Gdyby ukradła wam zdobycz sprzed nosa to bym zrozumiała. - wbiła stanowcze spojrzenie w lwa i stanęła na dwóch kończynach zasłaniając słabszą. Chloris jest straszliwa i trzeba nad tym popracować, ale bieganie za małym fenkiem, który wziął parę owoców. Ciekawe czy są gorsze stada, które na miejscu zabijają. Uran rzuciła okiem na Chloris, denerwowala ją ta sytuacja, a do tego zadała pytanie, na które dostanie za chwilę odpowiedź.
- Większy pożytek jest z tych ziół w rękach medyka niż gdyby zjadło je jakieś zwierze, na które nie zwrócisz uwagi. - wyjaśniła lwowi i tylko głupi, by się z nią nie zgodził. Choć Chloris była na ich terytorium to teraz są na gruncie neutralnym, który niebawem zacznie należeć do innego stada, co można wynioskować po ryku. Westchnęła głośno i zmieniła postawę na bardziej przyjazną.
- Ja posłałam tam kota i fenka, żeby pozbierali zioła dla orła, który padł ofiarą szalonego drapieżnika, a do tego działaniu klątwy rzuconej przez silnego ducha. - za bardzo nie znała się na sprawach duchowych. Zwyczajnie powtórzyła słowa Hipera, który jest szamanem i wie co mówi.
+ sakiewka,
- Możesz lecieć. Unikaj mięsożerców następnym razem. - powiedziała i za moment wyparował lew, który wyglądałby jakby miał zjeść Chloris za zerwanie paru ziółek. Mała cofnęła i skuliła się, a potem schowała za Uran.
- Więcej zìół zjedzą roślinożercy, robaki i ptactwo niż ten mały fenek zebrał z waszego terenu. Ścigacie każdego ptaka za zabranie paru liści? Gdyby ukradła wam zdobycz sprzed nosa to bym zrozumiała. - wbiła stanowcze spojrzenie w lwa i stanęła na dwóch kończynach zasłaniając słabszą. Chloris jest straszliwa i trzeba nad tym popracować, ale bieganie za małym fenkiem, który wziął parę owoców. Ciekawe czy są gorsze stada, które na miejscu zabijają. Uran rzuciła okiem na Chloris, denerwowala ją ta sytuacja, a do tego zadała pytanie, na które dostanie za chwilę odpowiedź.
- Większy pożytek jest z tych ziół w rękach medyka niż gdyby zjadło je jakieś zwierze, na które nie zwrócisz uwagi. - wyjaśniła lwowi i tylko głupi, by się z nią nie zgodził. Choć Chloris była na ich terytorium to teraz są na gruncie neutralnym, który niebawem zacznie należeć do innego stada, co można wynioskować po ryku. Westchnęła głośno i zmieniła postawę na bardziej przyjazną.
- Ja posłałam tam kota i fenka, żeby pozbierali zioła dla orła, który padł ofiarą szalonego drapieżnika, a do tego działaniu klątwy rzuconej przez silnego ducha. - za bardzo nie znała się na sprawach duchowych. Zwyczajnie powtórzyła słowa Hipera, który jest szamanem i wie co mówi.
+ sakiewka,
- Mistrz Gry
- Posty: 2882
- Kontakt:
Wydawało się, że nikt oprócz niego nie przejmował się pobliskim rykiem. Może oni też należeli do tutejszego stada?
Syknął z bólu kiedy piekący sok trafił na jego ranę. Starał się jednak zachować dumną minę i nie okazać po sobie ani swojego cierpienia ani niepokoju związanego z obecnością członków innego stada, które niekoniecznie musi być przyjazne.
- Zostałem ranny w krwawej bitwie. - odpowiedział Thanatosowi pusząc się dumnie. Nie powie przecież obcemu lwu, że dopadła go hiena, miał swoją godność.
- Już opuszczam wasz teren, ktokolwiek tam ryczał, chyba nie przepada za gośćmi. Dziękuję za pomoc i żegnam. Z chęcią kiedyś się odwdzięczę, można mnie znaleźć w górach u źródeł Martwej Rzeki. - skłonił się szarmancko przed Uran i zamachał skrzydłami by wzbić się w powietrze.
ZT jeśli nikt nie zatrzyma
Syknął z bólu kiedy piekący sok trafił na jego ranę. Starał się jednak zachować dumną minę i nie okazać po sobie ani swojego cierpienia ani niepokoju związanego z obecnością członków innego stada, które niekoniecznie musi być przyjazne.
- Zostałem ranny w krwawej bitwie. - odpowiedział Thanatosowi pusząc się dumnie. Nie powie przecież obcemu lwu, że dopadła go hiena, miał swoją godność.
- Już opuszczam wasz teren, ktokolwiek tam ryczał, chyba nie przepada za gośćmi. Dziękuję za pomoc i żegnam. Z chęcią kiedyś się odwdzięczę, można mnie znaleźć w górach u źródeł Martwej Rzeki. - skłonił się szarmancko przed Uran i zamachał skrzydłami by wzbić się w powietrze.
ZT jeśli nikt nie zatrzyma
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC
Lista NPC
- Tarwosz
- Posty: 62
- Gatunek: Lew
- Płeć: Samiec
- Data urodzenia: 20 kwie 2015
- Specjalizacja: Szaman poziom 1
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 20
- Zręczność: 65
- Percepcja: 65
- Kontakt:
Ach to poruszenie, ach te rozmowy. Trafił w centrum towarzystwa i to nie byle jakiego. Złożone ze szpaka, małpki, lwa i fenka. Parę chwil temu słyszał i doprawdy nie należy on do tych tutaj. Tamten dobiegał z przeciwnego kierunku. Odchrząknął zwracając na siebie uwagę i rozweselił neutralną twarz susząc przyjaźnie zęby. Powoli podszedł do towarzystwa.
- Bądźcie zdrowi i niech was dobre duchy prowadzą. Skąd to zbiorowisko? - Zapytał ze znakiem zapytania wypisanym w myślach i ukłonił się w geście powitalnym. Poprawił łapą czapkę, która lekko zsunęła i przedstawił się:
- Tarwosz, skromny szaman szukający zajęcia do mości usług.
- Bądźcie zdrowi i niech was dobre duchy prowadzą. Skąd to zbiorowisko? - Zapytał ze znakiem zapytania wypisanym w myślach i ukłonił się w geście powitalnym. Poprawił łapą czapkę, która lekko zsunęła i przedstawił się:
- Tarwosz, skromny szaman szukający zajęcia do mości usług.
- Lyanna
- Valarjar
- Posty: 1021
- Gatunek: Lew
- Płeć: Samica
- Data urodzenia: 04 wrz 2016
- Specjalizacja:
- Zdrowie: 35
- Waleczność: 58
- Zręczność: 66
- Percepcja: 38
- Kontakt:
Tak też wyszło, że kroki Lyanny skierowały ją ku pagórkowi na którego szczycie rosły dwie akacje złączone ze sobą pniami. Wyglądały naprawdę bardzo ciekawie. Lwica była w trakcie dokańczania znaczenia terenu, które przejmowała dla swojego stada. Zaniepokoiła ją mieszanina różnych woni, które z pewnością należały do różnych zwierząt i były w miarę świeże. Natychmiast skierowała się ich śladem bliżej miejsca w którym było całkiem spore zbiegowisko. Nie spodziewała się aż takiego tłoku w jednym miejscu, a na dodatek tak różnogatunkowego.
Będąc już dość blisko całej grupki wydała z siebie niski pomruk zwiastujący jej pojawienie się. Lya podeszła śmiało do obcych jej zwierząt i przyjrzała się każdemu z osobna.
- Wynoście się stąd wszyscy, to tereny mojego stada. Od dnia dzisiejszego sawanna nie jest już ziemiami niczyimi. - rzekła oschle - Jeśli macie ochotę możecie się do nas dołączyć i stać się częścią naszej społeczności, w innym wypadku musicie jak najszybciej odejść. - dorzuciła od siebie taką luźną opcję dla zebranych, bo być może ktoś byłby na tyle zainteresowany, że włączyłby się w szeregi Szkarłatnych Grzyw.
Będąc już dość blisko całej grupki wydała z siebie niski pomruk zwiastujący jej pojawienie się. Lya podeszła śmiało do obcych jej zwierząt i przyjrzała się każdemu z osobna.
- Wynoście się stąd wszyscy, to tereny mojego stada. Od dnia dzisiejszego sawanna nie jest już ziemiami niczyimi. - rzekła oschle - Jeśli macie ochotę możecie się do nas dołączyć i stać się częścią naszej społeczności, w innym wypadku musicie jak najszybciej odejść. - dorzuciła od siebie taką luźną opcję dla zebranych, bo być może ktoś byłby na tyle zainteresowany, że włączyłby się w szeregi Szkarłatnych Grzyw.
- Uran
- Posty: 94
- Gatunek: Mandryl
- Płeć: Samica
- Data urodzenia: 25 kwie 2015
- Specjalizacja: Medyk poziom 1
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 15
- Zręczność: 55
- Percepcja: 55
- Kontakt:
Pomachała dłonią. Przychodzi się rozstawać po tak krótkiej, a jednakowo ciekawiej znajomości. Zaztanawiający orzeł. Może któregoś dnia to Uran znajdzie się w kłopotach, wtedy Kron przypadkiem ją znajdzie i odwdzięczyć się.
- Uważaj na siebie, odważny wojowniku. - prawie pękła śmiechem przy wspomnieniu odwagi orła. Krwawa bitwa, jak to niektórzy lubią koloryzować przeżycia. Ledwo wstrzymała śmiech przez całe pożegnanie i już miała popuścić emocję ale ktoś przyszedł.
Usłyszała nowy głos i odwróciła się w jego stronę. Kolejny lew ale jakby inny. Zmierzyła obcego głębokim wzrokiem. Noszona przez niego czapka wygląda uroczo, a zarazem zabawnie. Lepiej mu tego nie mówić.
- Witaj, Tarwoszu. Masz piękną czapkę. - pochwaliła styl noszenia się lwa. Większość zwierząt lubi słyszeć komplementy od obcych, poprawiają nastrój. Co ciekawe, Tarwosz jest szamanem.
- Zbiorowisko? Było nas więcej. Jestem Uran, medyk, szkoliłam w swojej sztuce dwójkę uczniów: hipopotama i kota czarnołapego. Z czego pierwszy miał nas nauczyć szamaństwa i był zmuszony zrezygnować ze szkolenia, długie przebywanie na lądzie, słońce źle działało mu na skórę. Nauczył mnie jak zbierać werbenę i teraz zostałam na lodzie. - opowiedziała mniej więcej połowę sytuacji. W obecności Chloris podtrzymała drobne kłamstwo z Hiperem i jego problemami zdrowotnymi. Lew goniący małą aż tutaj narobił jej wystarczająco dużo stresu, a zniknięcie Kapitana... Szkoda pogłębiać całe zajście.
- Potem dołączył do nas fenek rzemieślnik, Chloris, która została moją uczennicą. Wysłałam ją po zioła z kotem, który jak to kot, poszedł własną ścieżką. Zapomniałabym, a ten lew - dokończyła wyjaśnienie tutejszego zbiorowiska i wróciła do stanowczego samca. Najwyraźniej nie jest zbyt rozmowny. Wskazała otwartą dłonią na Thanatosa.- A ten lew gonił moją małą uczennicę za zebranie paru ziółek w lesie dla chorego wojownika, Krona, który stoczył krwawy bój z drapieżnikiem. - wytłumaczyła po krótce całe zbiorowisko i planowała dodać na koniec "to tyle" ale przyszedł nowy lew, samica. Zewsząd stada lwów. Jeszcze parę miesięcy i nie będzie miejsca do pozbierania ziółek bez narażania się na zjedzenie. Spojrzała nieprzychylnie na samicę, najpierw z mordą, a potem dzień dobry. Co za brak wychowania. Westchnęła głośno. Będzie musiała stąd iść wraz z Chloris.
- Gdzie się nie ruszysz to stada. Nad martwą rzeką, w lesie na wschód stąd, tutaj na sawannie. Kogoś pominęłam? - zapytała bardziej z ciekawości, jeśli zbieranie niezbędnych do leczenia ziół wymaga przynależności do stada to może lepiej zastanowić się nad dołączeniem do któregoś, a lwy mogą wiedzieć więcej od Uran.
- Uważaj na siebie, odważny wojowniku. - prawie pękła śmiechem przy wspomnieniu odwagi orła. Krwawa bitwa, jak to niektórzy lubią koloryzować przeżycia. Ledwo wstrzymała śmiech przez całe pożegnanie i już miała popuścić emocję ale ktoś przyszedł.
Usłyszała nowy głos i odwróciła się w jego stronę. Kolejny lew ale jakby inny. Zmierzyła obcego głębokim wzrokiem. Noszona przez niego czapka wygląda uroczo, a zarazem zabawnie. Lepiej mu tego nie mówić.
- Witaj, Tarwoszu. Masz piękną czapkę. - pochwaliła styl noszenia się lwa. Większość zwierząt lubi słyszeć komplementy od obcych, poprawiają nastrój. Co ciekawe, Tarwosz jest szamanem.
- Zbiorowisko? Było nas więcej. Jestem Uran, medyk, szkoliłam w swojej sztuce dwójkę uczniów: hipopotama i kota czarnołapego. Z czego pierwszy miał nas nauczyć szamaństwa i był zmuszony zrezygnować ze szkolenia, długie przebywanie na lądzie, słońce źle działało mu na skórę. Nauczył mnie jak zbierać werbenę i teraz zostałam na lodzie. - opowiedziała mniej więcej połowę sytuacji. W obecności Chloris podtrzymała drobne kłamstwo z Hiperem i jego problemami zdrowotnymi. Lew goniący małą aż tutaj narobił jej wystarczająco dużo stresu, a zniknięcie Kapitana... Szkoda pogłębiać całe zajście.
- Potem dołączył do nas fenek rzemieślnik, Chloris, która została moją uczennicą. Wysłałam ją po zioła z kotem, który jak to kot, poszedł własną ścieżką. Zapomniałabym, a ten lew - dokończyła wyjaśnienie tutejszego zbiorowiska i wróciła do stanowczego samca. Najwyraźniej nie jest zbyt rozmowny. Wskazała otwartą dłonią na Thanatosa.- A ten lew gonił moją małą uczennicę za zebranie paru ziółek w lesie dla chorego wojownika, Krona, który stoczył krwawy bój z drapieżnikiem. - wytłumaczyła po krótce całe zbiorowisko i planowała dodać na koniec "to tyle" ale przyszedł nowy lew, samica. Zewsząd stada lwów. Jeszcze parę miesięcy i nie będzie miejsca do pozbierania ziółek bez narażania się na zjedzenie. Spojrzała nieprzychylnie na samicę, najpierw z mordą, a potem dzień dobry. Co za brak wychowania. Westchnęła głośno. Będzie musiała stąd iść wraz z Chloris.
- Gdzie się nie ruszysz to stada. Nad martwą rzeką, w lesie na wschód stąd, tutaj na sawannie. Kogoś pominęłam? - zapytała bardziej z ciekawości, jeśli zbieranie niezbędnych do leczenia ziół wymaga przynależności do stada to może lepiej zastanowić się nad dołączeniem do któregoś, a lwy mogą wiedzieć więcej od Uran.
- Tarwosz
- Posty: 62
- Gatunek: Lew
- Płeć: Samiec
- Data urodzenia: 20 kwie 2015
- Specjalizacja: Szaman poziom 1
- Zdrowie: 100
- Waleczność: 20
- Zręczność: 65
- Percepcja: 65
- Kontakt:
Małpka chwaląca majestatyczną czapkę, ach te małpie zwyczaje. Przecież Tarwosz wie, że czapka jest piękna i nie potrzeba komplementów. Aczkolwiek miło ze strony małpki. Wyszczerzył zęby jeszcze bardziej, widocznie zmieszany i zawstydzony przez komplement. Opowieści wysłuchał do końca, ach te losy życia. Łączą się na różne sposoby.
- Bądź zdrowa, Uran, i ty Chloris. - Oczami mrugnął porumiewawczo. Mieli zostać przeszkoleni ale szaman słowa na wiatr rzuca. Co za bestia. Dał czas na odetchnięcie od opowiada i dodał serdecznym tonem.
- Znają werbenę to i resztę poznać wam trzeba. O duchach nauczyć się, rozróżniać typy,
a wiele ich jest. Dobre z Królestwa umarłych, mściwe z otchłani najczarniejszej i nie wszystkie działać na doczesnym gruncie będą. Jak poznają duchy to i wszystko co splecione, to widzieć, a też słyszeć będą mogli. Klątwy wypełniać, mierzyć z czarnością dusz, goryczą bólu martwy. Czy obie wciąż pragną ścieżki ducha? Znak jaki szkolenie przerywać. - poczynił mową i wstąpił zapach lwicy, a jej głos cudny. Od razu dał się jej porwać i uchylił przed nią łba.
- O wybacz, pani jaśniejsza od pełni księżyca, piękna jak gwiazd gromady. Tarwosz, szamanem skromnym jestem i błąkam się po świecie, a gdy stopa ma ustała na gruncie przejaśniejszej pani to jeszcze żem ryków nie dotarł. - Powiedział iście szarmancko i uśmiechem obdarzył lwicę jasną. Ona o stadzie mówi, o dołączeniu. Okazja przydać się i potrzebnym wśród innych poczuć.
- Cóż to za stado, jasna pani. Czyż szamana w nim macie, czyż poszukujecie? Opowiedz więcej, pani a może we mnie znajdziecie.
- Bądź zdrowa, Uran, i ty Chloris. - Oczami mrugnął porumiewawczo. Mieli zostać przeszkoleni ale szaman słowa na wiatr rzuca. Co za bestia. Dał czas na odetchnięcie od opowiada i dodał serdecznym tonem.
- Znają werbenę to i resztę poznać wam trzeba. O duchach nauczyć się, rozróżniać typy,
a wiele ich jest. Dobre z Królestwa umarłych, mściwe z otchłani najczarniejszej i nie wszystkie działać na doczesnym gruncie będą. Jak poznają duchy to i wszystko co splecione, to widzieć, a też słyszeć będą mogli. Klątwy wypełniać, mierzyć z czarnością dusz, goryczą bólu martwy. Czy obie wciąż pragną ścieżki ducha? Znak jaki szkolenie przerywać. - poczynił mową i wstąpił zapach lwicy, a jej głos cudny. Od razu dał się jej porwać i uchylił przed nią łba.
- O wybacz, pani jaśniejsza od pełni księżyca, piękna jak gwiazd gromady. Tarwosz, szamanem skromnym jestem i błąkam się po świecie, a gdy stopa ma ustała na gruncie przejaśniejszej pani to jeszcze żem ryków nie dotarł. - Powiedział iście szarmancko i uśmiechem obdarzył lwicę jasną. Ona o stadzie mówi, o dołączeniu. Okazja przydać się i potrzebnym wśród innych poczuć.
- Cóż to za stado, jasna pani. Czyż szamana w nim macie, czyż poszukujecie? Opowiedz więcej, pani a może we mnie znajdziecie.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości